Legenda o bitwie Polan
U zarania dziejów nad rzeką Wartą, która beztrosko przepływa dziś przez miasto Poznań rezegrała się wielka bitwa trwająca cały tydzień. Wojska Polan ścierały się z wojsakmi wikingów, którzy przybyli na nasze ziemie aby plądrować i grabić.
Bitwa nie mogła zostać rozstrzygnięta, ponieważ gdy tylko któraś z armii zdobywała przewagę po chwili wojownicy drugiej odzyskiwali werwę i znów był remis. Działo się to przez długie godziny, a powodem tego były dwa magiczne miecze, które reprezentowały siłę wojów skandynawskich i słowiańskich.
Ten pierwszy został wykuty przez samego Odyna i wielki jarl Wulfgar, który nim władał nie miał sobie równych, drugi natomiast nosił nazwę Tyrfinga i został wykuty przez Swaroga, aby wódz Słowian Sambor nigdy nie przegrał. W jednym z ostatnich dni bitwy dwaj przywódcy spotkali się na polu walki wśród ciał i krwawej pożogi, która roznosiła się na potężnym polu znajdującym się blisko poznańskiej Warty.
Walczyli oni długo i zaciekle. Sprawiło to, że walce zaczęli przyglądać się bogowie patronowie każdego narodu. Szczęk stali roznosił się po spokojnie płynącej rzece, a żaden z dzielnych wojowników nie chciał przegrać. Obaj wodzowie odniesli wiele ran, lecz ich zapał nie stygł nawet gdy któryś padał aby po chwili znów stanąć na równe nogi.
W trakcie starcia Sambor odsunął się od Wulfgara i zapytał go czy nie widzi on sposobu aby rozstrzygnąc bitwę, a ten zaproponował aby zoorganizować zawody w polowaniu na białego niedźwiedzia, o którym chodziły słuchy iż jest niepokonany.
Obaj ruszyli do lasu i co ciekawe spotkali niedźwiedzia w lesie. Po wyczerpującej walce niedźwiedź przemówił ludzkim głosem tłumacząc, że gdy oba miecze znajdują się w jednej bitwie nie można jej rozstrzygnąć, ponieważ stal użyta do ich wykonania spadła z nieba w tym samym dniu.
Oba obozy zaprzestały walki i odeszły w swoją stronę. Na pamiątkę tej pamiętnej bitwy na ziemiach dziesiejszego Poznania raz do roku unosi się nad wodą szczęk stali dwóch potężnych i boskich mieczy.